Czy bycie off-line jest dziś możliwe? [Jak rozsądnie korzystać z Internetu]

Ciężko mi wyobrazić sobie życie bez Internetu. Bez niego praca w korporacji jest nie możliwa. Przez Internet robię zakupy, wykonuję płatności. Dzięki Internetowi mam dostęp do informacji, które pomagają w studiowaniu. W Internecie realizuję swoją pasję (ten blog). Internet przysłużył mi się mnóstwo razy oraz co najważniejsze pozwolił mi na znalezienie Męża (Tak!!!). Czy jednak Internet nie wywiera zbyt dużego wpływu na mnie? Czy umiem z niego rozsądnie korzystać? Czy bycie off-line jest dziś w ogóle możliwe? Continue reading „Czy bycie off-line jest dziś możliwe? [Jak rozsądnie korzystać z Internetu]”

Reklamy

Nowa jakość życia #11 – Relacje z ludźmi

Relacje z otaczającymi ludźmi są tym, co w dużej mierze decyduje o naszym zadowoleniu z życia, szczęściu, frustracji czy poczuciu bezsensu.

Właściwie poprowadzone inspirują, motywują i dodają sił, zaś te źle rozegrane mogą nawet zabić.

Kiedy tworzyłam w głowie obraz tego szkicu miałam w planach napisać osobno o relacjach z Drugą Połówką, z Rodziną, znajomymi czy przypadkowymi ludźmi. Im dłużej jednak myślałam, tym bardziej wydawało mi się, że w relacjach ważny jest pewien uniwersalizm. Chyba ciężko mieć doskonałe relacje w związku, ale beznadziejne z rodziną, świetne ze znajomymi ale kulejące kiedy trzeba coś załatwić z kimś obcym.

Uważam że wszystkie relacje w jakie wchodzimy, są powiązane niewidoczną siecią. Oddziałują one na siebie i w gruncie rzeczy wszystkie opierają się na podobnych zasadach.

Staram się zawsze działać według pewnych zasad, które, moim zdaniem pozwalają budować satysfakcjonujące relacje na wszystkich płaszczyznach życia.

  1. Wiara w dobre intencje – niezależnie od tego z kim mam do czynienia staram się wychodzić z założenia że druga osoba chce dla mnie jak najlepiej. Są oczywiście sytuacje, kiedy trzeba mieć się na baczności, jednak generalnie ludzie są dobrzy i większość z nich nie ma w planach wykorzystać czy skrzywdzić drugiego
  2. Uśmiech – staram się, żeby najpierw szedł mój uśmiech a zaraz za nim ja. Choć nasze społeczeństwo jest jeszcze dość odporne na wyrażanie radości dostrzegam sporo przejawów ludzkiej życzliwości. Niezależnie gdzie jestem i z kim rozmawiam staram się być zawsze uśmiechnięta i otaczać się pozytywną energią. Nie mam także oporów przed uśmiechaniem się do ludzi na ulicy, a co milsze wielu z nich na uśmiech odpowiada.
  3. Prawdomówność – jest to bardzo ważna cecha, nad którą cały czas jeszcze pracuję. Mówiąc prawdę jest mniejsze szansa że wpadniemy w kłopoty gdy ktoś nakryje nas na kłamstwie. Zaufanie jest cennym darem i nie warto ryzykować utratą go, nawet kiedy mamy ochotę skłamać, czy to z wygodnictwa czy to ze strachu
  4. Dobrze robić swoje – nie ma sensu pogrążać się rozważaniach typu „ktoś ma lepiej”, albo „skoro on tego nie robi, to czemu ja muszę”. Jeżeli masz zadanie, w jakiejkolwiek dziedzinie życia po prostu staraj się zrobić to dobrze. Krętactwo, kombinowanie i uciekanie od odpowiedzialności mogą łatwo zrazić do Ciebie ludzie.
  5. Służenie pomocą – każdy z nas jest obdarowany pewnymi talentami, każdy ma inną pozycję i w innym miejscu się znajduje. Nie ważne, ja jakiem etapie życia się znajdujemy zawsze powinniśmy pomagać innym. Trzeba pamiętać że serdeczność, wsparcie i dobra energia którą wysyłamy w Świat, wrócą do nas w najbardziej niespodziewanym momencie

Takie pomysły przyszły mi do głowy, kiedy próbowałam przeanalizować moje relacje z innymi. Jeżeli macie jakieś inspirujące porady koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu 🙂

 

NJŻ #10 – Chwila refleksji

Po krótkiej przerwie spowodowanej przeprowadzką bloga i zaręczynowymi emocjami powracam z wprowadzaniem nowej jakości codziennego życia.

My, szczęśliwi studenci cieszymy się jeszcze dwoma wolnymi dniami. Święta zawsze mają w sobie coś, co zachęca do refleksji, przystopowania i chwili zadumy. Chciałabym dziś,  zachęcić Was aby poświęcić poświąteczną wolną chwilę na moment refleksji nad własnym życiem.

Nie chcę zmuszać Was do przygnębiającej zadumy nt. „Czemu moje życie jest takie słabe”. Rozumiem, że jakieś poważniejsze rozkminy prowadzą do przygnębiających wniosków że życie jest ogólnie słabe. Chciałabym podejść do tematu z wiosenną lekkością, i pokazać, na czym warto się skupić aby przeżyć kilka radosnych chwil ze swoimi myślami.

Na początek WDZIĘCZNOŚĆ. Wiem, że trąbie o tej wdzięczności z ogromną częstotliwością, jednak wciąż mam wrażenie że nie jest ona odpowiednio wyeksponowana. W kraju nad Wisłą, gdzie narzekanie jest cechą narodową, wdzięczność leży w powijakach. Swoją chwilę zadumy zacznij od przemyślenia za co możesz być wdzięczny. Nic tak nie poprawia humoru jak uświadomienie sobie jak wiele mamy dane tak po prostu. Jeżeli znudziło Was typowe wypisywanie za co dziękować, można pokusić się o bardziej kreatywną formę. Na przykład coś na kształt Słońca. W centrum kartki napisz swoje imię. Weź je w kółko, a potem na kształt promieni wypisz rzeczy za które możesz czuć się wdzięcznym. Nie zapomnij o tych wszystkich drobnostkach, tak jak wzrok, słuch, bezpieczeństwo czy ciepły obiad 😉

Kiedy już poczujesz się wdzięczniejszy, zastanów się, czy przypadkiem nie popadasz w pułapkę planowania, łapania wszystkich srok za ogon i nieumiejętności podjęcia decyzji. W dużym skrócie chodzi o to, że łatwo jest planować za dużo, a potem kolejną niezrealizowaną listę ładować na dno szuflady. Moim zdaniem, wyznacznikiem udanego życia jest ciągły rozwój. Oczywiście, że rozwijamy się mimochodem, jednak fajnie robić to bardzie świadomie i mieć trochę kontroli. Serdecznie zachęcam do tworzenia minimalistycznych, ale dobrze przemyślanych planów. Lepiej zrobić jedną, naprawdę ważną dla nas rzecz niż zapychać czas sprawami, które nie wiele wnoszą. Zastanów się, co naprawdę chciałbyś zrobić, a potem pomyśl, jak możesz tego dokonać. Ilość czasu i pieniędzy sprzeniewierzana co miesięcznie na głupoty z pewnością wystarczyłaby na zrobienie czegoś świetnego. Kluczem do sukcesu jest tylko zdefiniowanie choćby jednego głębokiego pragnienia.

Finalnym punktem dzisiejszego programu jest spojrzenie długoterminowe. Wyobraź sobie swój pogrzeb. A potem napisz na niego mowę pożegnalną. Mnie to drastycznie ćwiczenie pozwoliło lepiej zrozumieć jakie są moje priorytety. Zadanie takie, otwiera oczy na to, jakimi chcielibyśmy być widziani. A to pierwszy krok do tego, aby zacząć zmierzać w kierunku swojego wymarzonego życia.

Powodzenia 🙂

NJŻ #9 – Wartościowy czas

Na jakość życia duży wpływ ma to czym się zajmujemy, jak spędzamy nasz czas, ogólnie rzecz biorąc to, jak wykorzystujemy dane nam życie.

Wyobraźmy sobie dwa przykłady:

1) Wstajesz o świcie, jesz śniadanie, idziesz na uczelnie, w przerwach rozmawiasz z ludźmi, śmiejecie się. Po powrocie szykujesz obiad, oglądasz dobry film albo czytasz książkę. W weekendy biegasz albo zwiedzasz Świat z perspektywy roweru. Z drugą połówką robicie coś wspólnie, budujecie, tworzycie, dyskutujecie

2) Nie wstajesz, nie chce Ci się. Leżysz w swoim barłogu bo wykład jest nieobowiązkowy. Potem nagle zrywasz się żeby zdążyć na zajęcia. Śniadania nie ma, kupi się batonika. W przerwach grasz na komórce, kolejne levele same się nie zdobędą przecież. Po powrocie zwiedzasz Internet, niby nic nie szukasz ale popatrzyć na Kwejka zawsze warto. Jak Ci się znudzi to przecież zawsze jest FailCompilation na YT. Obiad? Zamówi się pizze albo zje Kebaba. Potem więcej Internetu. W weekend? EEEE… pada, za zimno, za ciepło, za gorąco, za sucho, za mokro… zostaję w domu. W końcu na pewno coś nowego w Internecie.

Może przerysowałam sytuację, ale chciałam pokazać jak ważne dla satysfakcjonującego życia jest wartościowe spędzanie czasu. Nie uważam się za wyrocznie, ale chciałam przedstawić Wam subiektywny ranking czynności które dla mnie są wartościowe albo i nie.

Będę inżynierem. Więc tabelka.

Bardzo wartościowe(chcę robić jak najczęściej) Średnio wartościowe(ale można zrobić od czasu do czasu) Słabe(lepiej unikać, lub robić skrajnie rzadko)
– Czytanie dobrych książek– Oglądanie wartościowych filmów

– Majsterkowanie, tworzenie, DIY

– Rozmowy z innymi ludźmi

– Oglądanie kształcących filmików na YT

– Uprawianie sportu

– Śpiewanie, granie na instrumencie lub inne tworzenie muzyki

– programowanie

– gotowanie

– nauka nowych rzeczy

– zwłaszcza języków obcych

– czytanie romansów– oglądanie głupot na YT

– oglądanie filmów niskich lotów

– przeglądanie internetów

– leżenie i nicnierobienie

– granie na komputerze

– kwejki i inne bezmózgie strony– głupkowate filmiki na YT

– narzekanie, plotkowanie

FAQ

Jakie to są dobre książki?

Nie wiem, ale nie romanse (podobno). Cokolwiek co skłania Cię do refleksji. Powiedziałabym.

Jakie to są wartościowe filmy?

Generalnie pierwsza 500 Filmwebu, ale pewnie nie do końca

Jakie to są kształcące filmiki na YT

np.

Oczywiście każdy tworzy swoją tabelkę, w której zamieszcza swoje aktywności. Ogólny podziałam przedstawiłbym następująco:

Wartościowe: te które sprawiają że jesteś lepszym człowiekiem, uczysz się i rozwijasz lub sprawiają Ci sporo radości

Średnio wartościowe: ich wartość edukacyjna lub rozwojowa jest niewielka, ale za to są śmieszne i pomagają się odstresować (np. niektóre filmiki na YT)

Słabe: Rzeczy po których zrobieniu nie czujesz się ani lepszy ani szczęśliwszy a jedyne co Ci towarzyszy to dojmujące odczucie zmarnowanego czasu

Pamiętajcie że mamy tylko jedno życie, oraz że sami kreujemy naszą rzeczywistość, życie to ciągły rozwój więc naprawdę warto poświęcić nasz ograniczony czas na aktywności które mają pewną wartość dodaną 🙂 Nie gódźcie się na bylejakość. Nie w waszym życiu. Szkoda go 🙂

NJŻ #8 – O oszczędzaniu pieniędzy

Studencki budżet i te sprawy. Tematy bliskie nam wszystkim i często przyczyny ciężkich rozkmin jak dożyć do końca miesiąca.

Ogólnie zauważyłam trend że studentom nieźle się powodzi. Podzieliłabym ich na kilka grup:

-szczęściarze którzy potrafią  którzy potrafią programować albo mają inne umiejętności które sprawiają że korpo płaci im całkiem niezłą sumkę

-ludzie którzy mają bogatych rodziców którzy kupują(!) im mieszkanie w Krakowie i bez zająknienia łożą na ich utrzymanie na przyzwoitym poziomie

-cała reszta która stara się jakoś przerwać

Mogłoby się wydawać że jest ciężko, ale w sumie jakby się nad tym zastanowić to przy odpowiednim podejściu do tematu można sobie całkiem nieźle żyć. Dodam że niezależność finansowa to wspaniała sprawa i naprawdę warto się potrudzić żeby móc poczuć tą satysfakcje.

  1. Skąd wziąć pieniądze Na pewno nie rosną na drzewach, ale ich zdobycie nie jest nie możliwe. Przede wszystkim polecam powalczyć o stypendium. Może i jest ciężko ale kilka stówek „za darmo” to super sprawa. Poza tym oczywiście można zarabiać. Polecam mierzyć wyżej niż w rozdawanie ulotek. Jednym z najbardziej dochodowych zajęć jest dawanie korepetycji, warto też szukać prac na zlecenia czy popytać znajomych czy kogoś nie potrzebują przy jakieś robocie. Oczywiście zostaje jeszcze posada kelnerki ponoć całkiem niezła ze względu na napiwki. O ile możecie spróbujcie znaleźć coś w miarę w waszym zawodzie albo chociaż coś co ładnie będzie wyglądać w CV
  2. Na czym oszczędzić Możliwości jest multum. Przede wszystkim kawa. Nie wie  kto przy zdrowych zmysłach wydaje 7 zł na kawę. W tej cenie mogę mieć obiad na dwa dni !!! Ogólnie całe jedzenie „na mieście” to dość droga impreza i gotowanie w domu to naprawdę lepsza opcja. Jak już jesteśmy przy jedzeniu to polecam wybierać się na zakupy do dużych supermarketów. Zrobić LISTĘ ZAKUPÓW i dzielnie się jej trzymając przemierzać kolejne kawałki świątyni konsumpcjonizmu. Jestem pewna że zakupy raz a tygodniu wystarczą zupełnie. Jest to oszczędność czasu i pieniędzy. Kolejnym punktem głównie dla dziewczyn są kosmetyki. Oczywiście jako studentka nie kupuję ubrań ponieważ obiecałam sobie że dopóki nie zniszczę  wszystkiego co mam nie kupuję nic nowego.
  3. Jak wydawaćRozsądnie. Polecam płacić gotówką ponieważ wtedy widzisz pieniądza i jakoś trudniej się z nim rozstać 😉 Ja osobiście staram się na początku miesiąca zapłacić za mieszkanie, zostawić 300 zł w gotówce „na życie” i resztę przelać na konto oszczędnościowe, jak coś zostanie to pod koniec miesiąca także dodaję do oszczędności.

Polecam każdemu studentowi spróbowanie „ascetycznego” życia w którym wydajmy tak mało jak to możliwe i staramy się zarobić sami na siebie.  Niezależność finansowa to jedna z rzeczy z których jestem najbardziej dumna i uważam że naprawdę warto się trochę wysilić żeby to poczuć. Tak życie za 700 zł jest możliwe 🙂

NJŻ #7 – O pozytywnym myśleniu

Temat pozytywnego myślenia był przeze mnie wałkowany już nie jeden raz, wciąż jednak czuję potrzebę powiedzenia czegoś więcej, a przede wszystkim pełniejszego zastosowania tego co piszę w moim życiu. Wiem nie od dziś, że szczęście zależy tylko od nas samych. Może się nam wydawać, że wraz z kolejnym sukcesem, kolejnym spełnionym marzeniem i kolejną nabytą rzeczą nasze szczęście będzie wzrastać, jednak są to tylko pozory. Odkładanie swojego szczęścia na później, do czasu odhaczenia kolejnego punktu z listy wpędza nas w nieustanną gonitwę, i de facto pozbawia możliwości bycia szczęśliwymi tu i teraz. Wiem, że może wydawać się trudne bycie szczęśliwym tak ot, jednak chciałabym przekazać Wam kilka wskazówek jak sprawić aby poczuć się zadowolonym z życia.

1. Wdzięczność

Fundament szczęśliwego życia i moim zdaniem postawa absolutnie najważniejsza. Wypracowanie w sobie nawyku wdzięczności znacznie poprawia jakość życia. Na początku może się to wydawać nienaturalne, jednak z czasem dostrzeżesz jak wiele zmieniło się w Twoim nastawieniu. Proponuję założyć sobie mały notes i nosić go zawsze przy sobie, można też użyć komórki lub kartki papieru. Chodzi o to, aby przez jakiś czas, np. tydzień lub dwa zapisywać sobie dobrze rzeczy które Cię spotkały. Nic nie jest zbyt mało ważne aby za to dziękować, więc kiedy nie wiesz od czego zacząć skup się na oczywistościach. Żyjesz, widzisz i słyszysz. Mieszkasz w wolnym kraju. Możesz oglądać śmieszne filmiki. Ktoś ugotował Ci obiad. Zdałeś kolosa. Masz dwie ręce i możesz podrapać się po plecach. Świeci Słońce. Jest Ci ciepło. To więcej niż połowa ludzkości. Jesteś szczęściarzem. Kiedy nawyk wdzięczności wejdzie Ci w krew zaczniesz dostrzegać wszystkie małe sprawy. Wtedy możesz przerzucić się z małego notesu na dziennik wdzięczności i przypominać sobie wszystkie te momenty zapisując je pod koniec dnia. To naprawdę działa.

2. Spróbuj pokonać spiralę narzekania i obgadywania

Mówi się, że my Polacy kochamy narzekanie i jest to nasz sport narodowy. Coś w tym jest, ponieważ gdzie się nie pojawię czuję fale „hejtu i nienawiści” do życia. Jest źle, słabo, marnie, beznadziejnie, ciężko … żeby nie powiedzieć gorzej. Sama czasami daję się wplątać w tą atmosferę i zaczynam użalać się nad sobą i narzekać po całości. Tyle że to donikąd nie prowadzi. Nie dość że skupiamy się za tym co złe, zamiast skupić się na punkcie pierwszym, to jeszcze rozsiewamy dookoła siebie „zapach przygnębienia”. Wiem że jest ciężko. Wiem że na studiach trzeba się sprężać i że wysiłek z tym związany jest całkowicie niewspółmierny z późniejszymi korzyściami. Wiem że nie masz chłopaka/masz złego chłopaka/jeszcze nie zostałaś narzeczoną itp. Wiem że ona ma lepsze ciało, on lepsze oceny a sąsiadka z trzeciego piętra nowszy telewizor, tyle że to NIE MA ZNACZENIA. Sami kreujemy rzeczywistość w jakiej żyjemy, toteż narzekając psujemy swoje życie, myśląc pozytywnie polepszamy je. Co do obgadywania, to też nic dobrego. Jeżeli nie masz nic ciekawszego co powiedzenia niż obsmarowanie kogoś za to co zrobił lub czego nie zrobiła to lepiej poszukaj w sieci jakieś ciekawostki przyrodniczej 🙂

3. Uwierz w najlepsze intencje innych ludzi

Moim zdaniem ta rada jest najwspanialsza jak chodzi o związki, jednak w relacjach z innymi też z powodzeniem się sprawdza. Chodzi tylko o to żeby zakładać z góry jak najlepsze intencje drugiej osoby. Zamiast nastawiać się negatywnie, szukać dziury w całym i narzekać na kogoś, lepiej myśleć z przekonaniem że ta osoba chce dla nas jak najlepiej. Podam prosty przykład. Jeżeli mój Ukochany Programista jest ze mną już ponad 4 lata, to znaczy że mu na mnie zależy, a skoro tak, to wiem że pragnie dla mnie jak najlepiej (tak jak ja dla Niego), a skoro tak, to głęboko wierzę że robiąc coś ma na celu coś dobrego a nie zranienie mnie czy zrobienie mi na złość. Nawet jeżeli czasem (bardzo rzadko) zdarzy mu się zrobić lub powiedzieć coś nieprzyjemnego, to zakładam raczej łatwy do wybaczenia i zapomnienia wypadek przy pracy niż celową złośliwość, co bardzo polepsza mój stosunek do Niego a w konsekwencji całą relację, która jest centralnym punktem mojego życia

4. Zaufaj

Jeżeli wierzysz w Boga to Twoje życie jest bez porównania łatwiejsze. Bóg jest Wszechmogący, ma dla Ciebie dobry plan i wszystko co się dzieje w konsekwencji służy Twojemu dobru. W takiej sytuacji całe zamartwianie się i przejmowanie odpada z Twojej głowy, oddajesz je komuś silniejszemu, który z radością je poniesie. Zaufanie w to, że Twój plan już jest wymyślony rodzi spokój i pogodzenie się z sytuacją, a to bezpośrednio oddziałuje na polepszenie się jakości życia.

Powyższe rady to tylko moje sposoby które staram się wykorzystać na co dzień. Jeżeli macie jakiś ciekawy pomysł koniecznie dajcie znać w komentarzu.

NJŻ #6 – O aktywności fizycznej

Zastanawiam się skąd nam się to bierze. Takie wrodzone lenistwo i niechęć do aktywności fizycznej. Bo niby ludzie są coraz aktywniejsi, siłownie pełne, Błona zaludnione biegaczami, ale jednak wciąż całkiem spora grupa MŁODYCH ludzi ma poważny problem z oderwaniem się od kanapy. Nie mówię że jestem jakaś święta w tym temacie, ale naprawdę ruszam się 90% dni w roku, a i tak uważam że sporo jeszcze mi brakuje.

Uważam że dla podniesienia jakości życia kluczowe jest podniesienie swojego zacnego siedzenia z kanapy. Całkowity brak aktywności (niespowodowany oczywiście chorobom czy jakimiś problemami ale lenistwem) jest dla mnie synonimem rozmemłania i nieogarnięcia życiowego. Oczywiście nie trzeba od razu zostawać wyczynowcem ale po prostu trochę się poruszać.

Doba ma 24 h, tak więc pół godziny przeznaczone na aktywność fizyczną to raptem 2,083%. Naprawdę da się to wcisnąć nawet w mocno wypchany plan zajęć. Żeby Was dodatkowo zmotywować przedstawię proste wyliczenie:

–> pół godzinny spacer w średnim tempie (5km/h) to spalenie ok. 120 kcal

–> spacerując 6 dni w tygodniu przez 52 tyg spalimy w sumie 37 440 kcal co przekłada się na ok. 4 kg rocznie, także spokojnie w ten sposób niewielkim wysiłkiem można się pozbyć tego i owego.

Nikogo nie trzeba przekonywać że aktywność fizyczna jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania. Niektóre z jej licznych zalet to:

  • Dotlenienie organizmu
  • Rozwój mięśni
  • Wzrost wydolności
  • Ogólnie lepszy stan zdrowia
  • Ładniejsza sylwetka
  • Więcej energii
  • Lepsza organizacja czasu
  • Lepszy humor 🙂

Rzeczą do której chciałabym Was szczególnie zachęcić jest rozciąganie. Większość ludzi pomija je i traktuje o macoszemu, mimo że jest to najważniejszy element treningu. Chroni przed kontuzjami i uwalnia od bólu. Sądzę że 10 minut rozciągania przed snem, to jeden z najlepszych prezentów jakie możemy sobie sprawić.

Warto przestać szukać wymówek i ruszyć się miejsca. Oto kilka moich propozycji:

  • spacery
  • szybkie marsze (z kijkami i ciężarkami)
  • jogging
  • taniec
  • jazda na rowerze
  • jazda na rolkach
  • basen

Aktywności te wydają się w miarę ogólnodostępne i generalnie tanie, toteż idealne dla studentów. Nie zapominajcie że aktywność można wpleść w swoje codzienne życie, czego najlepszym przykładem jestem ja sama dojeżdżająca codziennie na uczelnie i do pracy na rowerze 🙂 Można też wysiąść dwa przystanki wcześniej i się przejść, tańczyć podczas sprzątania czy zamiast na ciastko z koleżanką umówić się na łyżwy, rolki lub spacer. Okazje się mnożą, a nasze ciało kiedyś nam za to podziękuje 🙂

Pamiętajcie  – w zdrowym ciele zdrowy duch 🙂