Krótka historia o tym jak zostałam żoną

W niedzielę zostałam żoną, spełniło się moje największe marzenie. A było to tak… Continue reading „Krótka historia o tym jak zostałam żoną”

Reklamy

Tygodnik Narzeczonej #23

Oto on 🙂 Ostatni Tygodnik Narzeczonej 🙂

Nie jestem w stanie powiedzieć, gdzie zniknęły nasze 23 tygodnie narzeczeństwa. Czas leciał bardzo szybko, ale mam wrażenie że dobrze przeżyliśmy ten czas i utwierdziliśmy się w słuszności naszej decyzji.

Dzięki mojej serii TN udało mi się utrwalić moje wspomnienia, które po latach będą pewnie świetną pamiątką.

Nie bardzo czuję się jakby jutro był nasz ślub. Pełen luz, żadnych emocji. Nie chwyciło mnie dosłownie nic, oprócz czystej radości jaką odczuwam na co dzień. Mam wrażenie że mój organizm przygotowuje się do silnych przeżyć jakie pewnie będą jego udziałem jutro od 14.

Nie wypalił mój plan aby skończyć inżynierkę przed ślubem, za to udało nam się wczoraj odbyć świetną, całodniową wycieczkę rowerową.

Dzisiejszy dzień minął nam pod znakiem wypieków i kwiatów, ale dzięki pomocy mojej Kochanej Rodziny wszystko poszło gładko.

Obowiązkowym punktem ślubnego programu była oczywiście Ostatnia Spowiedź Przedślubna oraz Msza Święta.

Choć przed nami jeszcze trochę pracy, zwłaszcza dotyczącej pakowania na wakacje, na które jedziemy zaraz po przyjęciu, to nie odczuwamy nerwowości.

Spokojnie zjedliśmy na kolacje wszystkie resztki, czytając książki.

Cieszę się że jutro będę żoną. Jestem wdzięczna za całe moje dotychczasowe życie, za Ukochanego Programistę i nasz czas Narzeczeństwa.

Jestem gotowa na nowe, gotowa by walczyć i działać. Gotowa by uczyć się bycia żoną.

Czekam ze spokojem i pokojem.

Bardzo Was proszę o modlitwę w naszej intencji. I pozdrawiam najserdeczniej. Ostatni raz jako Narzeczona 🙂

Jak się czuję Panna Młoda 2 dni przed ślubem?

Klarownie 🙂 To jasne, zważywszy na to, że dziś czcimy moją Świętą Patronkę 🙂

Tak naprawdę, to czuję się nijak. Właściwie żadnych emocji, całkowity spokój, oderwanie od rzeczywistości i kontemplacja tego, co za moment będzie naszym udziałem.

Na pytania odnośnie kwiatów, ubrania, organizacji mam ochotę odpowiedzieć – obojętne.

Naprawdę. W tym momencie wszystkie zewnętrzne aspekty są mi całkowicie obojętne.

Gdyby teraz, moja Mama zadzwoniła z wiadomością że mały Bratek zniszczył moją suknię, prawdopodobnie nie przejęłabym się ani trochę. 

Zepsuł nam się samochód – dwa razy w ciągu dnia – na szczęście blisko mechanika. I nadal świeci się check engine. W sumie chciałabym żeby się nie zapalił po drodze, bo mamy z 90 km do przejechania w niedzielę na uroczystość, ale przecież jakoś zawsze dotrzemy.

Kompletnie nie przygniata mnie fakt że w sobotę muszę kupić kwiaty i upiec tort.

Bez stresu planuję wycieczkę rowerową na jutro, spotykam się z rodziną, chodzę na zakupy.

Nie smuci mnie fakt, że wyrosło mi coś wielkiego na brodzie, co po zutylizowaniu zostało bolącą raną.

Czuję się całkowicie surrealistycznie zawieszona ponad rzeczywistością. Jakby wszystkie przygotowania i sprawy doczesne działy się poza mną i bez mojej ingerencji.

Może powinno mi bardziej zależeć? Może.

Myślę, dużo myślę. Nie, nie mam wątpliwości. Wiem, że mój Programista będzie dobrym mężem. Wiem też że małżeństwo to ciężka praca i droga pod górkę. Dlatego nie mam wątpliwości, bo wiem że szczęście jest w zasięgu ręku o ile się postaramy. A starać się chcemy. Jak chodzi o związki to nic za darmo. Poza tym mamy całe życie aby uczyć się życia w miłości wzajemnej więc pławiąc się w łasce Sakramentu na pewno damy radę. 

Kiedy jeszcze nie byłam narzeczoną, tematy około ślubne były moim nałogiem i ekscytacją. Byłam Bridezillą, nie będąc narzeczoną. Od obsesji tej uzdrowił mnie pierścionek.

W momencie kiedy zostałam narzeczoną moje zainteresowanie ślubami spadało do poziomu zainteresowania ligą krykietową.

Przedziwny fenomen, raczej odwrotny niż u standardowych Panien Młodych. Znalazłam jednak wyjaśnienie tego zjawiska.

Sądzę, że moje ogromne zainteresowanie ślubami miało na celu przekazanie Ukochanemu wiadomości

„hej, ja wciąż o tym myślę, to dla mnie turbo ważne, może byś się w końcu zdecydował”

W momencie kiedy Ukochany poprosił mnie o rękę, mogłam już spać spokojnie. Chce mnie, kocha mnie, to najważniejsze. Przebieg uroczystości i szczegóły przestały mieć dla mnie w tym momencie jakiekolwiek znaczenie.

Udało nam się jednak zorganizować wszystko bezboleśnie. Czasami zdarzały mi się przebłyski organizacyjnego zainteresowania, kiedy ktoś, z rzadka miał ochotę pogadać o tych drobiazgach, aczkolwiek nie za często i nie za intensywnie.

Także podsumowując te nieskładne myśli chciałam powiedzieć że czuję się dziwnie.

Z jednej strony bardzo się cieszę na myśl o tym dniu, czuję ekscytację na myśl o wspólnej przyszłości jednak na dzień dzisiejszy nie potrafię z siebie wykrzesać entuzjazmu w stosunku do spraw organizacyjnych.

Cieszę się że wszystko jest bardzo skromne, i właściwie nic nie ma prawa się nie udać. Dzięki temu moje wielkie zaangażowanie jest zbędne i mogę ze spokojem zająć się przeżywaniem ostatnich chwil narzeczeństwa.

Na spokojnie.

 

 

1001 pytań, które warto zadać sobie przed ślubem – książka, która pomoże Wam przeżyć twórcze Narzeczeństwo

Na książkę 1001 pytań które warto zadać sobie przed ślubem trafiłam sporo przed zaręczynami i od razu postanowiłam ją zdobyć 🙂

Udało się, czekała gotowa na moment kiedy my wystartujemy w naszą przedmałżeńską oficjalną podróż. Książkę zaczęliśmy przerabiać w pierwszym tygodniu narzeczeństwa, a skończyliśmy w zeszły piątek.

Jeżeli miałabym scharakteryzować ją jednym zdaniem powiedziałabym, że jest to kopalnia inspiracji dla narzeczeńskich rozmów, dzięki której żadna istotna kwestia nie zostanie pominięta.

Książka podzielona jest na tematyczne rozdziały, a każdy z nich zawiera pytania oraz zagadnienia do dyskusji w różnych formach. Oprócz standardowych zdań pytających, są „zadania typu a,b,c,d”, tabelki i dłuższe fragmenty tekstu inspirujące do dyskusji.

Większość pytań dotyka standardowych życiowych tematów, o których większość osób chociażby napomykała w swoich rozmowach, jednak dzięki przygotowanym pytaniom, które uwzględniają masę różnych sytuacji każdy temat może być przegadany dogłębnie i wyczerpująco.

Oprócz tego znalazło się tam kilka zabawnych pytań. Moim faworytem jest „Czy gdyby Twój Parter posiadał zwierzątko, którego nie lubisz, to czy naumyślnie zostawiałbyś otwarte drzwi i okna aby uciekło”

Była także część poświęcona ślubom z różnymi „rodzajami” ludzi, jak np. ślub gwiazdą, ślub z wojskowym, ślub z obcokrajowcem. Niestety zabrakło rozdziału pt. „Ślub z programistą”, co jak dla mnie jest jedynym mankamentem tej książki 🙂

Pozycja, ta w przeciwieństwie do innych, na które się natknęłam omawiała zagadnienia kompleksowo oraz miała formę umożliwiającą wspólne czytanie, co bardzo sobie cenię w tego typu pozycjach.

Przekonać Programistę, aby przeczytał rozdział, a potem o nim dyskutował nie byłoby łatwo, natomiast forma pytań, która nadawała naszemu czytaniu kształt rozmowy sprawiła że wspólna lektura stała się miłym rytuałem.

Uważam, że książka ta wiele nam dała. Dzięki licznym rozmowom lepiej się poznaliśmy, utwierdziliśmy się w przekonaniu że na większość spraw mamy podobne zdanie, oraz zlokalizowaliśmy zagadnienia, które mogą stać się punktami zapalnymi w naszym Małżeństwie, żeby zawczasu mieć się na baczności.

Uważam, że gdyby każda para przedyskutowała przed ślubem pytania zawarte w tej książce to liczba rozwodów zmniejszyłaby się o połowę.

Szczerze polecam tę pozycję, każdemu kto marzy o szczęśliwym małżeństwie i wartościowym przeżyciu narzeczeństwa 🙂

Tygodnik Narzeczonej #22

Wygląda na to że za tydzień o tej porze właśnie będę zostawać żoną ❤ ❤ ❤

Jaki kosmos i pełnia szczęścia. Nie pamiętam kiedy zleciało, a tu właśnie przed nami ostatni tydzień narzeczeństwa 🙂

Wszystko układa się pomyślnie. Jestem bardzo zadowolona, z powodu wczorajszej wycieczki.

Pojechaliśmy do wioski gdzie będziemy brali ślub, aby umówić się z Panem Kościelnym i Panem Organistą. Udało się nam także uczestniczyć w chrzcielnej mszy Świętej  w naszym kościółku.

Pomyślałam sobie, że to piękne połączenie, od jednego, do drugiego sakramentu. Tydzień pełen łaski przed nami 🙂

Zaczęliśmy odmawiać Nowennę przed Zawarciem Sakramentu Małżeństwa, właściwie wszystko już gotowe 🙂

Planuję poświęcić jeszcze poniedziałek na około ślubne sprawy. W kolejne 3 dni, powinnam skończyć pisać pracę inżynierką, i  zrobić kilka rzeczy na uczelnię, aby nie myśleć o tym w czasie miesiąca miodowego.

W piątek mój Ukochany ma już urlop więc liczę,  że uda nam się wyskoczyć na rowery jeżeli pogoda dopisze.

Sobota ma nam upłynąć pod znakiem pieczenia ciast i szykowania kwiatów, oraz ogólnych przygotowań do miesiąca miodowego, na który udajemy się od razu po przyjęciu 🙂

Oczywiście najważniejszym punktem tej Wigilii będzie ostatnia przedślubna spowiedź i msza Święta.

Czuję spokój, radość i brak jakiejkolwiek presji w stylu „mam jeszcze tyle do zrobienia”.

Jestem niesamowicie szczęśliwa, że pewien wspaniały człowiek zostanie moim Mężem, ale brak u mnie jakichkolwiek objawów przedślubnej gorączki albo stresu 🙂

Jest dobrze 🙂 Za tydzień szykuje się najpiękniejszy dzień w moim życiu !

Moja wizja Rodziny – Priorytety

Już za 10 dni, jeżeli wszystko dobrze pójdzie zostanę żoną Ukochanego Programisty. Choć prognoza pogody przewiduję ulewy 4 dni przed, w dniu ślubu i 3 dni po, na oku zrobił mi się jęczmień a ksiądz który ma celebrować naszą Mszę ślubną nie daje znaku życia czuję się bardzo szczęśliwa i spokojna, ponieważ jestem przekonana o słuszności naszej decyzji i wierzę że Opatrzność pomoże nam bez przeszkód przeżyć ten wielki dzień.

Niedługo będę żoną, mój Programista będzie mężem a to oznacza że razem stworzymy Nową Rodzinę. Każda Rodzina rządzi się swoimi prawami, ma swoje własne zwyczaje, tradycje i przyzwyczajenia. Cieszę się na myśl, że to nad czym pracowaliśmy od 5 lat ma szansę zaprocentować oraz że będziemy mieć szansę na zbudowanie szczęśliwej rodziny na własnych zasadach.

Zainspirowana komentarzem czytelniczki ukrywającej się pod pseudonimem K.Aś., którą serdecznie pozdrawiam, postanowiłam uporządkować sobie w głowie pewne sprawy oraz podzielić się z Wami moją wizją rodziny. Początkowo chciałam opisać wszystko w jednym wpisie, ale wtedy post rozrósłby się do ogromnych rozmiarów, więc podzieliłam do na kilka części.

Dziś napiszę o moich priorytetach, zaś w kolejnych wpisach chciałabym opisać mój stosunek do pracy zawodowej oraz styl życia i podstawowe wartości ważne dla mnie w życiu rodzinnym.

Priorytety

Sprawna organizacja  życia rodzinnego (i nie tylko) opiera się planowaniu priorytetowym. Ustalając swoje priorytety możemy uporządkować sobie wiele spraw działać bez poczucia zaniedbania najważniejszych spraw. Zainspirowana książką Pani Lindy Dillow pt. „Twórcza Partnerka” postanowiłam uporządkować moje priorytety i w zgodzie z nimi planować czas i organizować zadania.

1 priorytet – Bóg

Bez zastanowienia na 1-szym miejscu na mojej listy umieściłam Boga. W myśl zasady „jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na swoim miejscu”. Nie zawsze jest łatwo konsekwentnie wypełniać swoją decyzję. Postawienie Boga na pierwszy miejscu oznacza zaufanie mu, oddanie kontroli i życie w świadomości że nie wszystko ode mnie zależy. Wierzę, że Bóg zawsze wie co jest dla nas najlepsze i pragnie tylko naszego dobra. Świadomość oddania się w Bożą opiekę, z jednej strony rodzi ogromny spokój ale z drugiej wymaga od nas odstąpienia od kontrolowania wszystkiego i chęci działania szybciej i lepiej niż Bóg.

2 priorytet – Mąż

Uważam że najważniejszą rzeczą, która warunkuje szczęśliwe życie małżeńskie i rodzinne jest postawienie Męża ponad wszystkimi innymi ludźmi. Przeczytałam kiedyś ze

Stawiając swoje małżeństwo zawsze na pierwszym miejscu dajesz dzieciom wszystko czego potrzebują do prawidłowego rozwoju.

Wiem, że nie zawsze będzie łatwo postępować zgodnie z tym postanowieniem. Wiem, że maleńkie dzieci są bardzo absorbujące i matka łatwo ulega pokusie odstawienia męża na dalszy plan. Obiecałam sobie jednak dołożyć wszelkich starań aby mój Mąż zawsze czuł się najważniejszy, zadbany i ukochany. Nie wiem jak będzie to wyglądać w praktyce, jednak czas i miłość dla Męża są absolutnie kluczowe, ważniejsze niż cokolwiek innego.

3 priorytet – Dzieci i reszta rodziny

Na kolejnym miejscu w moje piramidzie umieściłam dzieci i resztę rodziny. Moi bliscy zawsze będą zajmować ważne miejsce, a troska o dzieci będzie jednym z moich podstawowych zajęć. Chciałabym mieć dla nich czas, pokazywać im świat i być dla nich towarzyszem i przyjacielem. Moi rodzice obdarowali mnie wspaniałym dzieciństwem a ja chciałabym dać moim dzieciom to samo.

4 priorytet – Dom

Troska o dom zawsze wydawała mi się przywilejem kobiety. Bardzo podoba mi się motyw bycia strażniczką domowego ogniska. Sądzę że kobiety mają naturalne predyspozycje, które pozwalają im z łagodnością i wdziękiem zarządzać gospodarstwem domowym. Wszystkie prozaiczne sprawy jak gotowanie, sprzątanie czy robienie prania, wykonywane z radością służą innym i sprawiają że Nasz Dom będzie miejscem do którego domownicy będą chętnie wracać. Nie mniej jednak nie chciałabym popadać w przesadę i znajdywanie sobie zadań do wykonania na siłę, tylko po to, aby wydawać się zawsze zajętą. Myślę że jak chodzi o porządek to trzeba zachować zdrowy umiar 🙂 Jestem pewna że mój mąż będzie chciał mieć żonę która ma dla niego czas kiedy tylko tego potrzebuje, niż okna myte raz w tygodniu 🙂

5 priorytet – Ja sama

Mimo że swoją osobę umieszczam dopiero na piątym miejscu, pewne elementy związane z moją osobą pojawiają się podczas realizacji poprzednich punktów.

Na przykład stawiając męża na pierwszym miejscu decyduję się także poświęcić czas na dbanie o siebie, aby być pełną sił do pracy na rzecz domu, a także zadbać o dietę, aktywność fizyczną i pielęgnację, aby zawsze się mu podobać. Szczęśliwy mąż zapewne chciałby widzieć swoją żonę zawsze ładną i zadbaną a nie w dresie i z brudnymi włosami. Skoro podejmuje się wysiłek aby elegancko wyglądać wśród innych ludzi, tym bardziej powinno się chyba postarać dla najważniejszego mężczyzny na Świecie. Opiekując się domem i dziećmi rozwijam się na wielu frontach, a macierzyństwo stawia przed kobietą wyzwania, które stymulują do rozwoju lepiej niż nie jedna praca zawodowa.

Na piątym miejscu umieszczam jednak mój własny czas wolny, hobby czy dodatkowy rozwój. Zawsze mój mąż i rodzina oraz troska o nich będą dla mnie ważniejsze niż własne przyjemności, choć gorąco wierzę że przy dobrej organizacji można znaleźć satysfakcjonującą ilość czasu dla siebie.

Priorytet 6 – Poza domem

Na ostatnim miejscu umieszczam wszystkie aktywności nie związane bezpośrednio z moją rodziną. Są to więc praca zawodowa, działalność charytatywna czy też spotkania z innymi ludźmi.

 

Ustalając w ten sposób priorytety jestem w stanie planować tak, aby przede wszystkim przeznaczyć mój czas na to, co dla mnie najważniejsze. Oczywiście z pewnością czasami pojawi się przede mną pokusa, aby zignorować potrzeby moich bliskich i zaszyć się gdzieś z książką. Jestem pewna, że jeżeli czasem poczuję się przeciążona i zniechęcona mój Ukochany odciąży mnie i umożliwi odpoczynek, jednak myślę że odpowiednio się organizując i rezygnując ze spraw które wnoszą to życia niewiele pożytku  można wieść spokojnie, szczęśliwe i pełne satysfakcji  życie.

 

 

I Ślubuję Ci: Uczciwość Małżeńską

Kiedy byliśmy na kursie przedmałżeńskim, podczas zajęć o przysiędze jeden chłopak zapytał o co chodzi z uczciwością. Ksiądz odpowiedział że chodzi o to, aby mówić sobie prawdę.

Ja jednak myślę, że za uczciwością kryje się o wiele więcej, mimo że nie jest tak oczywista jak miłość i wierność.

Uczciwość małżeńska obejmuje różna płaszczyzny życia, nie tylko w zakresie standardowego pojmowania uczciwości.

Po pierwsze, uczciwość małżeńska polega na mówieniu sobie prawdy. Nie widzę możliwości, aby  osobę, z którą jestem jednym ciałem pozbawiać szansy poznania całej prawdy o mnie.

Uczciwość małżeńska, zakłada szczere dzielenie się swoimi odczuciami i problemami, zwłaszcza tymi trudnymi. Oczywiście nie jest zasadne obarczanie swojego współmałżonka wszystkim kłopotami, których wcześniej nawet nie spróbowało się rozwiązać, jednak sprawą wagi ciężkiej (zdrowie, utrata pracy czy problemy finansowe) powinno się wg mnie od razu podzielić z drugą połówką.

Uczciwość małżeńska przejawia się także w mniejszych rzeczach. Mam wrażenie że kobiety często zatają przed mężami pewne sprawy aby ich nie denerwować. Fakt, warto zastanowić się czy druga osoba nie zostanie przez nasze słowa zraniona, i wtedy można 10 razy pomyśleć zanim coś się powie. Uważam jednak, że powinno się otwarcie przyznawać do swoich przewin i prosić o wybaczenie.

Nie podoba mi się, i nie chciałabym zatajać przed mężem moich wydatków. Wiele kobiet wydaje za dużo pieniędzy na głupoty a później ukrywa to przed mężem (wiadomo, niektórzy i tak się dowiedzą, ale nie wszyscy śledzą wyciągi z konta). My przyjęliśmy system, że każde z nas miesięcznie ma 150 zł na swoje własne wydatki i przyjemności (ja zazwyczaj wydaję je na karnet na basen, karmę dla królika i książki, staram się też odkładać pewną sumę na poczet prezentów dla moich bliskich, oraz nieprzewidzianych większych wydatków jak na przykład jakieś eleganckie ubranie albo plecak). Takie „kieszonkowe” z którego nie musi się nikomu tłumaczyć. Natomiast wszystkie wydatki ponad to, muszą być konsultowane z drugą osobą. Także większe jednorazowe wydatki (powyżej 100 zł) powinny być konsultowane między sobą. Myślę że uczciwość w sprawach finansowych jest szczególnie ważna, ponieważ podobno małżonkowie najczęściej kłócą się o pieniądze. Dla mnie uczciwość w sprawach finansowych to także oszczędne gospodarowanie domowym budżetem, aby mój Ukochany nie poczuł się zagrożony przez moją rozrzutność.

Uczciwość małżeńska, to także sprawiedliwe dzielenie się obowiązkami domowymi. Przytoczone przeze mnie stwierdzenie że biorę na siebie większość obowiązków domowych wywołało sporo kontrowersji, dlatego postaram się tutaj rozwinąć ten temat.

Uważam że uczciwe jest, aby obydwoje wkładali do relacji mniej więcej tyle samo, trudno jest bowiem jednej osobie ciągnąć cały związek na swoich barkach. Nie mniej jednak my  nie liczymy tego jakoś specjalnie, ponieważ obydwojgu nam przyświeca zasada że dobro drugiej osoby, jest ważniejsze niż moje, toteż staramy się działać tak aby żadne z nas nie poczuło się wykorzystywane czy zaniedbane.

Uważam że skoro mój Ukochany jest głównym żywicielem rodziny i zarabia znacznie więcej niż ja, to jest uczciwe, abym ja odrobiła mój wkład poprzez pracę na rzecz domu. Już dawno ustaliśmy, że wybieramy tradycyjny model rodziny. Mój Ukochany zajmuje się więc utrzymywaniem rodziny. Jego praca jest wymagająca, więc zależy mi na tym, żeby po powrocie mógł sobie odpocząć. Oczywiście jako moja osobista Złota Rączka Ukochany Programista zajmuję się także naprawą usterek które się pojawią, czy też dbaniem o rowery.

Ja postawiłam karierę zawodową na ostatnim miejscu w mojej piramidzie priorytetów. Nie chciałabym pełnić wymagającej pracy zabierającej dużo czasu. Oczywiście że będę chodzić do pracy, i nie wyobrażam sobie sytuacji (pomijając moment kiedy będziemy mieć małe dzieci) żebym jedynie zajmowała się domem. Nie mniej jednak staram się tak zorganizować aby pracować w niepełnym wymiarze godzin, albo w pracy która nie jest dla mnie bardzo wymagająca. Mówiąc inaczej – będąc w pracy poświęcam się jej na 100% i daję z siebie wszystko, ale po wyjściu z niej oddaje się w 100% mojej rodzinie. Delegacje, nadgodziny i zabieranie pracy do domu nie wchodzą w grę, nawet kosztem niższego stanowiska czy gorszej pensji.

Uważam, że w rolę żony wpisuje się opieka nad domowym ogniskiem. Nie podoba mi się motyw równouprawnienia i wyliczania – ja pranie, ty gotowanie, ja prasowanie, ty zakupy. Z ochotą zajmuję się domem i dbaniem o męża oraz  przyszłe dzieci, dzięki czemu czuć się będę dobrą i wartościową żoną, która jest pomocą i radością dla swojego męża.

Choć nic w zamian nie oczekuję, otrzymuję od Ukochanego więcej niż mogłabym się spodziewać. Wdzięczność, czułość, dobre słowo, czas oraz wszelką pomoc o którą poproszę. Dzięki takiemu podziałowy obydwoje czujemy się potrzebni oraz świadomi że dajemy z siebie wszystko co najlepsze aby nasza rodzina funkcjonowała sprawnie i szczęśliwie.

Nie ma uniwersalnej metody uczciwego podziału obowiązków. Zależy to od związku i od osoby, jedyne kryterium które ma znaczenie, to takie że dana sytuacja jest akceptowalna dla obu stron, a nikt nie czuję się niepotrzebny albo wykorzystywany.

Uczciwość to także sumienne wykonywanie swoich obowiązków, pracowitość i szlachetność na wszystkich płaszczyznach życia.

Kolejnym aspektem jest uczciwość w sferze seksualnej. Zawiera się tu dołożenie wszelkich starań, aby współżycie odbywało się w sposób zgodny z boskim zamysłem. Uczciwość w tej kwestii wiąże się z niepopełnianiem grzechu antykoncepcji czy też zachowaniem czystości małżeńskiej.

Naturalne Planowanie Rodziny,  wymaga uczciwości aby mąż wiedział dokładanie co aktualnie dzieje się w moim organizmie, a decyzja o poczęciu dziecka, czy też odłożeniu tego momentu w czasie zawsze była naszym wspólnym wyborem.

Uczciwość w sferze seksualnej to także dbałość o godność, dobre samopoczucie i komfort współmałżonka, oraz szacunek dla mogącego pojawić się życia.

Ostatnim aspektem uczciwości jest zawsze dobre mówienie o współmałżonku. Wszelkie jego wady i niedociągnięcia mogą być dyskutowane tylko z nim samym. Także sprawy naszego związku, małżeństwa czy rodziny nie mogą wychodzić poza naszą dwójkę. Jeżeli chcemy kogoś zapytać o radę, i podzielić się z nim jaką małżeńską sprawą powinniśmy uzyskać zgodę drugiej osoby na wyjawienie danego tematu.

Uczciwość małżeńska to dbanie o dobre imię, komfort i godność współmałżonka w każdej sytuacji.

 

PS I że cię nie opuszczą aż do śmierci

Zawsze, niezależnie od sytuacji, od moich zranień, od tego co druga osoba zrobi albo czego nie zrobi będę stała za nią murem i jej nie zostawię. Podejmuję też świadomą decyzję wybaczenia każdej szkody i krzywdy oraz nieustanną troskę o naszą relację dopóki będę żyła.