Tygodnik Narzeczonej #20

Kolejny tydzień minął nie wiadomo kiedy 😀

Najlepszym przykładem jest fakt że znów mój TN wychodzi z dwudniowym opóźnieniem.

Prawda jest taka, że mocno żyję ŚDM –  niebawem pojawi się seria wpisów, które będą miały na celu przybliżenie Wam trochę rzeczywistości w której się obracam.

Przede wszystkim mocno walczę ze sobą, żeby się zebrać i zorganizować jakoś. Próbuję, zmuszam się do działania i powoli odhaczam kolejne punkty.

W tym tygodniu ogarnęły mnie wątpliwości.

Nie wątpię ani przez chwilę w to, czy Ukochany Programista to ten.

Jest dla mnie najlepszą osobą, na właściwym miejscu i jestem przekonana że bycie Jego żoną to moja droga.

Wątpliwości dotyczą mojej osoby. Czy jestem dla niego dość dobra? Czy jestem dość dojrzała aby założyć rodzinę? Czy ludzie którzy powtarzają mi że jestem za młoda na na małżeństwo mają rację?

Wiem, że przeszłam długą drogę. Jeżeli popatrzę na siebie sprzed pięciu lat oraz tę z dzisiaj widzę ogromną przepaść i pozytywną zmianę która się we mnie dokonała.

Jest jednak wiele spraw nad którymi nadal muszę pracować.

Miałam marzenie, że w nowe małżeńskie życie wejdę bez ran z przeszłości. Lecz niestety pewne sprawy wróciły do mnie w ciągu ostatnich dwóch tygodni i namieszały mi w głowie. Dlatego tak bardzo jestem szczęśliwa że mam u siebie ŚDM. Wręcz czuję jak atmosfera tego wydarzenia mnie uzdrawia. Mam też wielkie nadzieje związane ze spowiedzią z całego życia, na którą umówiliśmy się z pewnym księdzem. Przez kilka lat odwiedzaliśmy z Ukochanym różne konfesjonały i szukaliśmy osoby, którą chciało by się mieć za Duchowego Przewodnika.

W końcu okazało się że naszym typem został Proboszcz z parafii do której chodzimy w każdą niedzielę 🙂 Nie wiem, czy zostanie on moim przewodnikiem, ale od kilku miesięcy staram się na niego trafić podczas spowiedzi i raczej nie odchodzę zawiedziona.

W sumie i tak on jest po prostu Przedstawicielem Pana Jezusa, tak więc w spotkaniu z tym Najdoskonalszym Przyjacielem, w którym wyłożę wszystkie brudy z moich 22 lat, widzę spory krok na drodze duchowego rozwoju 🙂

Dużo dobrego się dzieję, dużo problemów się pojawia, ale idziemy do przodu 🙂

Sporo osób pyta jak tam sukienka, czy wybrałam już kwiaty, itp. itd. Nasze Mamy zamartwiają się szczegółami, punktują na co powinniśmy zwrócić uwagę, co może pójść nie tak. Sprawia mi radość opowiadanie o przygotowaniach, tym bardziej że między sobą prawie o tym nie rozmawiamy, nie mniej jednak zastawiam się czemu nikt nie zapytał:

A jak tam Twój duch?

Mało kto zwraca uwagę na fakt, że tak naprawdę ślub i wesele to jeden dzień. A najważniejsze będzie potem. Nikt nie zapytał czy czuję się gotowa? czy potrzebuję porozmawiać, czy mam jakieś wątpliwości co do poślubnej rzeczywistości.

Fakt. Ja też nie pytałam o to znajomych, którzy szykowali się do ślubu.

A może warto? Może watro zapytać o coś bardziej znaczącego niż weselne menu albo kolor wianka.

Jak myślicie?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s