Tygodnik Narzeczonej #19

Właśnie poczułam że bardzo brakuje mi wakacji 😀 Prosto z sali egzaminacyjnej wskoczyłam do labu, gdzie przez dwa tygodnie intensywnie próbowałam zamknąć temat pracy inżynierskiej. Miałam skończyć w piątek, ale niestety zostały mi jeszcze 2 tematy do opracowania. W poniedziałek zaczynam ŚDM-ową służbę, a ostatnie dwa tygodnie przez ślubem będę musiała poświęcić na dokończenie pracy oraz przygotowanie projektu na początek roku akademickiego, aby we wrześniu spokojnie mieć czas na szukanie pracy 🙂 Tak czy siak z utęsknieniem czekam na nasze miodowe wakacje, które choć na razie znajdują się w sferze mglistych planów z pewnością przyniosą upragniony odpoczynek 🙂

Jak widać nie bardzo mam czas na ogarnianie ślubnego zamieszania, a nieliczne wolne chwile wolę poświęcić na przygotowania do małżeństwa a nie zajmowanie się drobiazgami.

Wczoraj odbierałam sukienkę od krawcowej i powiedziała mi że dawno nie spotkała tak wyluzowanej Panny Młodej 🙂 Zaszczycona tym wyróżnieniem postanowiłam zrobić małe podsumowanie i pokazać Wam jak ogarniamy ślub i wesele na spokojnie i bez zbędnego nadwyrężania budżetu 🙂

Na początek śpieszę donieść że nie jesteśmy parą sknerusów która skąpi nawet na własny ślub i wesele. My lubimy prostotę, skromne przyjęcia i święty spokój dlatego siłą rzeczy nasze pomysły nie kosztują drogo 🙂

Trzeba przyznać, że pewnie najważniejszą sprawą do załatwienia jest sala i kościół. Tu poszło łatwo  więc spokojnie i szybko wszystko ogarnęliśmy.Kościół jest piękny, prosty i maleńki  więc zrezygnowaliśmy z dekoracji ślubnych, wiedząc że kościół będzie pięknie przystrojony z okazji wielkiego święta Maryjnego. Podobnie w sali gdzie mamy obiad dla rodziny nie znajdziecie takich bibelotów jak białe krzesła, balony i dziwne stroiki, które są dla mnie raczej synonimem kiczu, ale to moja osobista opinia. Pozostaje jeszcze kwestia organisty,ale słyszałam jest bardzo dobry i planuję zająć się tym w sierpniu 🙂

Ubraniowe sprawy też przeszły gładko. Po burzy, która przetoczyła się nade mną kiedy moja rodzina zobaczyła moją sukienkę, zostałam „obdarowana” nowym modelem. Na szczęście trafiliśmy na promocję na idealnie pasującą na mnie suknię.

Ogólnie rzecz biorąc nie przywiązuję wielkiej wagi do wyglądu. Nie mam zamiaru „robić się bóstwo” czy coś w ten deseń. Postawiłam na naturalność i prostotę, ponieważ wierzę, że to sprawdza się najlepiej. Rezygnuję z fryzjerki czy kosmetyczki, na rzecz naturalnych loków i delikatnego, codziennego podkładu. Nie czuję najmniejszej potrzeby jakichkolwiek dodatkowych zabiegów pielęgnacyjnych (Na co mój Narzeczony przytakuje z aprobatą)

Jeżeli chodzi o tradycje i zwyczaje, to sądzę że to tradycja jest dla ludzi, a nie ludzie dla tradycji. Mam wyluzowane podejście i nie zamierzam bawić się w coś tylko dlatego że tak wypada albo taki jest zwyczaj.

To nasz dzień, chcemy go przeżyć po swojemu i chcielibyśmy aby nasi bliscy zaakceptowali naszą wizję przeżycia tego wydarzenia, ciesząc się razem z nami.

Nie podoba mi się budowanie bram, nie zamierzam promować alkoholizmu dając komuś wódkę. Nie będzie także alkoholu na weselu. Żenują mnie trąbiące samochody a rzucanie ryżem wydaje mi się marnowaniem jedzenia (nie chciałabym żeby jakiś gołąb dziobał w moich włosach xD)

Wierząc w swoje umiejętności florystyczne sama zrobię sobie wianek i bukiet, a polegając na doświadczeniu i pomocy Mamy i Babci upiekę placki. Zamiast tortu szykujemy coś niestandardowego, ponieważ wydaje się nam to ciekawszym rozwiązaniem.

Ogólnie rzecz biorąc do wszystkiego podchodzę z przymrużeniem oka, ponieważ niewiele katastrof może wytrącić mnie z równowagi. Tak długo, jak coś nie zakłóci mi zawarcia Sakramentu nie będzie to dla mnie powodem do zmartwienia czy zgryzoty.

Czuję spokój  i absolutne fruwanie ponad przyziemnymi zmartwieniami. Jak mnie najdzie, to odhaczam kolejny punkt ze ślubnej listy to-do, a nawet jak z czymś nie zdążę to też nic się nie stanie 🙂 To tylko rzeczy. Byłam na kilku ślubach, i naprawdę nic prócz momentu przysięgi nie utkwiło mi w pamięci na tyle, abym miała się tym przejmować w moim dniu. Nie pamiętam jakie były kwiaty, co było na obiad i jakim samochodem Młodzi przyjechali do kościoła. Dla mnie to szczegóły, coś co może być, ale nie jest najważniejsze. Mam takie głębokie przekonanie z którego wypływa mój spokój.

Podejście niestandardowe, ale korzystne dla zdrowia. Mogę:) A co? 😀

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s