Różne odcienie tęsknoty

Tęsknić można różnie. Oczyszczająco. Boleśnie. Bezobjawowo. Za kimś. Za czymś. Bez powodu. Posłuchajcie jak tęsknię.

***

Zdecydowanie najsilniejsza jest tęsknota za moim Ukochanym, który nie dalej jak 14 godzin temu wyjechał do Niemiec na delegację. Wydaje mi się to przedziwne, że tak bardzo za nim tęsknię, bo przecież wiem że jest bezpieczny, że wróci za 4 dni i że dawniej spokojnie mogliśmy nie widzieć się tydzień bez jakiegoś wielkiego żalu.

Albo odległość pogłębia tęsknotę, albo tak bardzo się z Nim zżyłam, że odzwyczaiłam się, od myśli, że można być bez Niego w pokoju o trzy schodki i dwa metry korytarza.

Czuję się jak na kolonii, kiedy miałam 6 lat i tęsknota za rodzicami wprost mnie rozdzierała, do tego stopnia że zabrali mnie wcześniej do domu. Gula w żołądku, płacz na końcu nosa, a przecież obiecałam się nie rozklejać, przecież mam 22 lata i…

#TęsknieZaMoimNarzeczonym.

Może to dobrze? Może to dobrze kogoś tak kochać, że bez niego czuć się jak bez ręki i kawałka duszy. A może powinno się być silnym, samowystarczalnym i niezależnym? Tego nie potrafię. Kocham przemocno. I tak samo tęsknię.

***

Chwyta mnie też tęsknota za domem. Za Rodzicami. Za Rodzeństwem. Tak bardzo ich kocham, że najchętniej byłabym w dwóch miejscach na raz. A przecież napisane jest

„opuszcza Ojca swego i Matkę swoją”

Wkraczanie w nowy etap życia wiąże się z zamknięciem starego. Choć nadal jestem ich córką i siostrą, to jednak inaczej, bo powoli tworzyć będę swoją nową rodzinę. Nie mniej jednak, tęsknota za rodziną często mnie dopada. Zatyka na chwilę i puszcza. Wysyłam do nich ciepłe myśli, modlitwy i przecież widujemy się, rozmawiamy. Ale te wspomnienia, te beztroskie lata dzieciństwa, te cudowne chwile z gronie najbliższych, są takie, że tęsknie się o nich myśli czasem.

***

Tęsknię też czasem za Bogiem. Który jest tak blisko, zawsze, tuż obok, w każdej chwili. A jednak tak niepojęty, odległy, nieodgadniony. Brak mi czasem tej więzi, bliższej, bardziej bezpośredniej. Tęsknota ta, akurat jest dobra, bo zachęca do pogłębienia relacji, do poszukiwania, do otwarcia się i zaufania. Ale jednak tęsknota.

***

Czasem zdarza mi się tęsknić za niespełnionymi marzeniami. Coraz rzadziej, ale czasami tak. Wiem, że mówi się że marzenia trzeba spełniać, ale ja myślę że czasami lepiej odpuścić. Lepiej zdać sobie sprawę zawczasu, że z jakimś marzeniem nam nie jest po drodze, i próba spełnienia go za wszelką cenę uniemożliwi zdobycie czegoś lepszego i o niebo ważniejszego. Czasami tęskno mi do szalonych podróży, przygód i wrażeń. Na szczęście już prawie nigdy mi się to nie zdarza. Potrafię docenić to co mam, cieszyć się tym co jest i dziękować za każdą chwilę a nie gonić za niewiadomoczym i w imię niewiadomoczego. Mniej wystarczy.

***

Najbardziej prozaiczna z tęsknot dnia dzisiejszego to ta za wakacjami. Żeby sobie po prostu usiąść spokojnie i nic nie musieć. Albo robić cały czas, ale nie naukę 🙂

A Wy? Za czym tęsknicie najbardziej? I jak sobie z tą tęsknotą radzicie?

Reklamy

One thought on “Różne odcienie tęsknoty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s