Krótka historia poważnego uzależnienia

od kupowania notesów.

Za każdym razem kiedy czułam, że życie wymyka mi się spod kontroli kupowałam nowy notes lub zeszyt z nadzieją że tym razem uda mi się stworzyć Bullet Journal rodem z Pinteresta, który ogarnie za mnie moje życie. Oczywiście nic takiego się nie stało i po tygodniu pomysł upadał, aż to następnego notesowego zakupu.

Oczywiście każdy rozsądny człowiek od razu zauważył by, po trzeciej porażce, że system nie jest dla mnie, lecz przesiąknięta pragnieniem stania się najbardziej zorganizowaną osobą na świecie nie myślałam racjonalnie.

W krytycznym stadium posiadając kilka notesów, zeszytów i kalendarzy stałam się obiektem żartów moich koleżanek z uczelni.

Ze wstydem przyznaję że co najmniej 40% nudnych wykładów spędziłam na uzupełnianiu zeszytów listami rzeczy których nigdy nie zrobię.

Bez  wątpienia, gdybym ten czas przeznaczony na planowanie, przeznaczyła na działanie byłabym pewnie z 2o kroków do przodu, ale jak to mówią: „Mądry Polak po szkodzie”

Inspiracja do zmiany przyszła z dwóch stron. Po pierwsze jedna z moich kochanych koleżanek, wspomniała, że jest zadowolona ze swojej wydajności, i że po prostu zapisuje listę rzeczy do zrobienia na paragonach (genialne w swojej prostocie). Drugą inspiracją była zbiórka materiałów papierniczych, które będą przekazane Ukraińskiej Polonii podczas naukowego wyjazdu do Czarnobyla.

Zebrałam się więc w sobie i pozbierałam oraz oczyściłam ledwo napoczęte zeszyty i notesy. Kiedy wczoraj zanosiłam je na uczelnię prawie że nie zmieściły się w przygotowanym pojemniku.

Czuję się lekko. Może kiedyś stworzę swój wymarzony Bullet Journal, albo po prostu pogodzę się z faktem że to nie dla mnie.

Na razie zapisuję sprawy do załatwienia na małych karteczkach, a ogólny pogląd mam na życie dzięki kieszonkowemu kalendarzowi. Mam nadzieję w wolnych chwilach usprawnić mój system i podczas przeprowadzki do innego pokoju maksymalnie uprościć swoje życie.

Postanowiłam pozbyć się masy badziewia i nie badziewia które nazbierały się podczas mojego panieńskiego życia. A pozbycie się balastu imponującej kolekcji notesów było pierwszym krokiem na tej drodze 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s