NJŻ #2 – Życie duchowe

Bez obchodzenia bokiem i udawania że jest w porządku. Bez okłamywania siebie, że przecież robię wystarczająco dużo. Bez usprawiedliwień i wytłumaczeń trzeba powiedzieć czarno na białym że moje życie duchowe jest do kitu.

Wybaczcie to osobiste wynurzenie, ale chciałabym zaznaczyć że ten wpis jest przede wszystkim dla mnie. Dla Klary która szukała, czytała, myślała pytała a teraz spróbuje wszystko spisać. Litera po literze. A Wy częstujcie się i podzielcie się koniecznie jeżeli macie jakieś sprawdzone sposoby na rozwój sfery ducha.

Na początek chciałabym zaznaczyć co uważam za sferę ducha, albowiem można to rozumieć wieloznacznie a ja nie chciałabym żadnych niedomówień.

Dla mnie życie duchowe to relacja człowieka z Bogiem Ojcem, Synem Bożym i Duchem Świętym. Moja dusza ma być sferą kontaktu z Boską Osobą i jednoznacznie życie duchowe oznacza dla mnie religijność rozumianą w szerokim kontekście relacji z Bogiem.

Bo znów, niedzielna Msza Święta i pacierz wieczorem, choć chwalebne nie oznaczają dla mnie udanego życia duchowego. Bardziej chciałabym pójść w kierunku nieustannego pozostawania z Bogiem w kontakcie, chciałabym aby ta relacja nie ograniczała się jedynie do modlitwy (choć jest kluczowa) i Eucharystii (która jest ponad wszystko), lecz aby Bóg był obecny w moim życiu na co dzień, aby zaglądał w każdy mój projekt, aby był bezsprzecznym fundamentem i aby moje życie było naprawdę „nowe w Jezusie Chrystusie”.

Wszystko to razem brzmi strasznie patetycznie i górnolotnie, i do tej pory ta wspaniała teoria nie miała okazji przeobrazić się w praktykę. Tak więc od tej pory tylko konkret.

Na początek zimny prysznic.

  • Jezus umarł za Ciebie na krzyżu, wycierpiał niesłychane męki (spróbuj w całej siły wbić sobie gwoździa w rękę) a Ty masz to kompletnie w nosie. Autentyczna prawda jest taka, że Jego śmierć naprawdę oczyszcza nasze grzechy, pozwala nam dostać się do Nieba mimo całego dziadostwa jakie zostawiamy na Ziemi. Więc może tak warto zrobić użytek z tej niesamowitej ofiary
  • Więc skoro jest Jezus a zarazem Bóg, który skrajnie Cię kocha (chyba tylko matki mogą zrozumieć to poświęcenie – wysyłasz swoje umiłowane dziecko, słodziutkiego niemowlaczka w środku zimy żeby mieszkał w stajni, a później pozwalasz aby umarło w mękach) umarł za TWOJE GRZECHY to może by tak przestać nieustannie dobijać kolejne gwoździe?
  • Poza tym Bóg dał Ci każdą sekundę, to że wciąż żyjesz to tylko Jego zasługa. Jedno pstryknięcie Boskiego palca i Ciebie nie ma. Więc jak możesz nie mieć czasu dla Niego. Cały Twój czas pochodzi od Niego!!! Mała analogia – wyobraź sobie że ktoś kogo kochasz codziennie po obiedzie daje Ci 1440 pyszne ciasteczka – chyba podzieliłbyś się z nim choćby piętnastoma. Ogarnij się i daj Bogu ciasteczka które mu się należą.

Teraz obietnica

  • Zaufanie Bogu i oddanie mu swoich problemów automatycznie znaczenie polepsza jakość życia. Skoro prosisz i pomoc kogoś Najmądrzejszego który DOKŁADNIE WIE CO SIĘ WYDARZY naprawdę możesz odetchnąć z ulgą
  • Podczas modlitwy możesz uporządkować pewne sprawy, zrozumieć, wyciszyć się i zajrzeć w głąb siebie. Od Boga mogą pochodzić porady i pocieszenia a trwanie w „duchowym stanie flow” sprawia że można się zrelaksować i skupić na spokojnym życiu otwierając się na sygnały które Bóg nieustannie Ci przesyła
  • Ludzie mają tendencję do przejmowania się życiem (wiem bo sama jestem w tym niekwestionowanym mistrzem Świata), tymczasem można spokojnie odetchnąć i oddać stery Panu Bogu. To znacznie ułatwia sprawę. Proszę mnie opacznie nie zrozumieć. Nie chodzi mi o to żeby siąść na krześle, przestać robić cokolwiek i oddać się Bogu licząc na cuda. Trzeba nadal robić to co dawniej, tyle że można pozbyć się tego balastu myśli „co będzie, jak się uda, co ja zrobię…”, skoro pozwoliłeś Bogu się kierować możesz być pewien że wszystko co dzieje się w Twoim życiu koniec końców MA NA CELU JEDYNIE TWOJE DOBRO

A teraz konkret, czyli jak się modlić kiedy nie wiesz jak. Sposobów jest nieskończenie wiele, ale do mnie najbardziej przemawiają następujące

  • Pójść na dodatkową Mszę Świętą w tygodniu, pofatygować się w odwiedziny do Domu Bożego i zaczerpnąć trochę łaski
  • Można też pójść na adorację i popalać się w blasku Najświętszego Sakramentu (podoba mi się ta analogia, jak się opalasz to w sumie nie widać jak to się dzieje, ale kończysz ciemniejszy, tak samo z Adoracją, niby nic, ale jednak wychodzi się „opalonym” łaską

Na poranną modlitwę moimi faworytami są

  • Chrześcijańska medytacja kiedy to otwierasz się na Boga, powtarzając jak mantrę MARANA-THA czyli [przyjdź Panie], kiedy nie wiesz co powiedzieć uspokój się i wołaj przyjdź Panie
  • Brewiarz – rytmiczne psalmy uspokajają i dobrze wprowadzają w dzień
  • Kiedy jesteś już niezły w medytacji i potrafisz utrzymać skupienie (ja wciąż nie) można sięgnąć po Ćwiczenia Duchowe, lub Kwadrans Uważności wydane przez Jezuitów. Są one doskonałym sposobem na rozwój duchowy oraz poznanie swojego wnętrza i lepsze otwarcie się na Boga
  • Przeczytanie jednego rozdziału z książki „O naśladowaniu Chrystusa” – jest to chyba zapomniana wspaniała książka, która jest drugą najbardziej popularną książką religijną po Biblii – warto codziennie przeczytać krótki kawałek i zastosować to w swoim życiu

Z kolei na wieczór polecam

  • Przeczytanie kawałka Pisma Świętego i zastanowienie się nad nim
  • Wspólną modlitwę z bliskimi
  • Różaniec – przez Matkę do Boga
  • Oraz koniecznie rachunek sumienia i przemyślenie mijającego dnia pod kątem Bożym

W ciągu dnia warto także zwrócić swoje myśli do Boga

  • Podziękować mu za coś miłego
  • Poprosić o wsparcie np. w kolokwium czy trudnej rozmowie
  • Poprosić aby do Ciebie przemówił
  • Czy też po prostu poprosić aby był blisko
  • Kiedy nie wiesz co zrobić zastanów się czego może chcieć Bóg
  • A kiedy nachodzi Cię pokusa aby zrobić coś złego pomyśleć że Bóg Cie widzi i jest mu nieskończenie przykro kiedy coś złego robisz
  • Kiedy jednak zrobić coś złego natychmiast przeproś i poproś o wybaczenie

Dodatkowo

  • Warto regularnie chodzić do spowiedzi. Łaska uświęcająca jest jak kaftan bezpieczeństwa, który chroni przed zakusami szatana który staje na głowie żeby nas zwieść na manowce
  • Nie zapominajmy o Aniołach Stróżach, którzy nieustannie chodzą koło nas i pilnują, warto podziękować osobistym ochroniarzom, przeprosić gdy przez nierozsądek sprawiamy kłopoty i prosić o pomoc i poradę. To specjalny wysłannik od Boga który Cię kocha i jest TWOIM PRYWATNYM OPIEKUNEM. Jest to prezent od Boga dla Ciebie i przez Anioła Stróża można też załatwiać pewne sprawy. To wielka tajemnica ale jednocześnie coś fantastycznego. Każdy z nas ma swojego Anioła który jest przy nas w każdym momencie więc można sobie wyrobić nawyk myślenia w ten sposób i może to być sposób na walkę ze złymi skłonnościami „nie no nie będę robił obciachu mojemu kochanemu Aniołowi”
  • Pozostaje jeszcze kwestia pośredników, którzy są specjalistami w różnych dziedzinach. Myślę że napiszę coś więcej na ten temat, ale jednocześnie warto samemu poszukać ulubionych świętych i prosić ich o pomoc

Wszystkie te porady nic nie będą warte jeżeli się nie zadziała. Tak więc w tym tygodniu spróbujmy coś więcej zrobić w temacie życia duchowego i podejmijmy wysiłek żeby się w tej kwestii ogarnąć. Mówię to przede wszystkim do siebie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s